8/18/2019

8/18/2019

Ci, którzy zrezygnowali ze świata. Kim byli dewoci

Zgłębiając francuską literaturę piękną z XVIII-tego wieku, możemy nabrać przekonania, że w ówczesnym społeczeństwie toczyła się zażarta walka między dwoma stronnictwami reprezentującymi przeciwstawne stosunki do rzeczywistości: stronnictwem światowców (mondains) i dewotów (dévots). Jednocześnie jawi się w ówczesnych tekstach pewien paradoks: chociaż teoretycznie świat ówczesnych wyższych sfer miał dzielić się na tych, którzy do tego świata należeli i tych, którzy celowo zajmowali miejsce poza nim, w rzeczywistości sam kształt owego świata w dużej mierze wynikał z nieustannego napięcia pomiędzy światowcami i dewotami. Sami zresztą dewoci, którzy deklarowali "rezygnację ze świata", bardzo często należeli do niego w tym samym stopniu, co wcześniej, tylko na innych zasadach. Kim jednak z punktu widzenia XVIII-tego wieku tak naprawdę byli dewoci? 

Prawdopodobnie Louis Ferdinand Elle Młodszy Madame de Maintenon (źr.)

Trudność w opisaniu światowców i dewotów w kontekście XVIII-wiecznej kultury francuskiej polega przede wszystkim na tym, że nie istnieją żadne obiektywne źródła, które opisałyby zarówno ich samych, jak i istniejące między nimi zależności. Jeśli wiedzę na temat ówczesnej kultury wyższych sfer czerpać z pamiętników, listów i literatury pięknej, okaże się, że większość z nich pisana była albo przez samym światowców, albo przez literatów-filozofów. Tym samym można powiedzieć, że zarówno wizerunek światowca, jak i dewota, który wyłania się z ówczesnych tekstów, tworzony był w głównej mierze przez te właśnie grupy. Nie trzeba być znawcą oświecenia, żeby wiedzieć, że dewoci są w tym zestawieniu na pozycji straconej. I rzeczywiście, ich negatywny wizerunek wyłania się zarówno z tekstów światowców, jak i, a może przede wszystkim, z tekstów filozofów. Rzecz jasna, w tekstach filozoficznych także światowcy ukazywani byli w pełnym świetle swoich wad i śmieszności, bo taka była natura i taki był cel tekstów oświeceniowych. Nie oznacza to oczywiście, że w XVIII-wiecznych tekstach nie znajdziemy odbicia ówczesnego świata. Z pewnością będzie to jednak odbicie ukazane w krzywym zwierciadle. W przypadku dewotów - zakrzywionym w nieco większym stopniu niż w przypadku światowców. 

Louis Carrogis Carmontelle Mme Doublet z bratem,
księdzem Le Gendre,
1764, Musée Condé (źr)

Chociaż wizerunek dewota, jaki wyłania się z XVIII-wiecznej literatury, najczęściej jest negatywny, nie oznacza to, że sam ten termin posiadał zabarwienie wyłącznie pejoratywne.  Jeden z encyklopedystów, ksiądz Edme-François Mallet, zdefiniował dewocję (dévotion) jako 

pobożność, kult Boga pełen zaangażowania i szczerości. Można zdefiniować dewocję jako czułość serca i wewnętrzne pocieszenie, które dusza wiernego odczuwa podczas ćwiczeń pobożności. "Praktykami dewocji" określa się te praktyki pobożności, których regularne spełnianie czyni się swoim obowiązkiem. Jeśli praktyki te odbywają się w towarzystwie silnej pobożności, są one chwalebne i zasługujące na uznanie. W innym razie nie mają one żadnej wartości, a nawet mogą być Bogu niemiłe. 

Chociaż w Encyklopedii nie pojawił się osobno termin "dewot", już z tej definicji wyłaniają się jego cechy charakterystyczne, przede wszystkim pewna dwuznaczność: dewocja nie była pozytywna ani negatywna sama przez się, lecz stawała się taka za sprawą intencji osoby, która ją praktykowała. Ta też dwuznaczność odróżniała dewocję od bigoterii, a "dewota" (dévot) od bigota (bigot): o ile dewoci bywali zarówno szczerzy, jak i fałszywi, o tyle bigoci byli fałszywi zawsze. Jak tłumaczył Mallet, 

w znaczeniu moralnym bigot jest terminem ohydnym, oznaczającym "fałszywego dewota", osobę, która skrupulatnie przywiązana jest do zewnętrznych praktyk religijnych, a która jednocześnie profanuje jej fundamentalne zasady. 

Bigot monsieur de Cimal próbujący uwieść Mariannę
- scena z powieści "Życie Marianny" Pierre'a de Marivaux

Tym samym, jeżeli w XVIII wieku dana kobieta określana została jako "dewotka" (dévote), określenie to nie miało (teoretycznie) znaczenia ani pozytywnego, ani pejoratywnego, lecz stanowiło po prostu stwierdzenie faktu. Faktu, co ważne, odnoszącego się nie tyle do stosunku danej kobiety do wiary, ile do roli, jaką przyjęła w towarzystwie. Z punktu widzenia kultury francuskiej w XVIII wieku "dewocja" była bowiem przede wszystkim wyborem o charakterze towarzyskim, który determinował m.in. sposób zachowywania się, ubierania się, czy spędzania czasu. Kiedy kilkunastoletnia dziewczyna kończyła edukację klasztorną, wychodziła za mąż i zaczynała brać udział w życiu ówczesnej société, stawała przed wyborem, jaką rolę w owej société chciałaby odgrywać. Do wyboru miała dwie podstawowe role: albo zostać kobietą światową, albo dewotką. Jeśli jednak nie zdecydowała się na dewocję od razu, mogła zrobić to w każdym innym momencie swojego życia. Bardzo często zresztą kobiety obierały drogę dewocji już będąc w wieku średnim, czego najlepszym przykładem, a jednocześnie wzorem dla późniejszych dévotes, była madame de Maintenon, morganatyczna małżonka Ludwika XIV. 


Louis Ferdinand Elle Młodszy Portret Françoise Charlotte d'Aubigné 
z ciotką Madame de Maintenon, ok. 1688


Tym, co miało charakteryzować kobietę i mężczyznę po wejściu na drogę dewocji, były przede wszystkim pobożność i surowość obyczajów, czyli dokładnie te dwie rzeczy, które stały w opozycji do tego, co charakteryzowało człowieka światowego. Także i uznawany za typowy dla człowieka światowego egoizm należało zastąpić troską o innych, przede wszystkim tych najbardziej potrzebujących - tak jak madame de Maintenon, która założyła szkołę dla ubogich dziewcząt szlacheckiego pochodzenia. Kokieteria i flirt, uznawane za typowe cechy kobiety światowej, dewotce powinny były być niemalże nieznane. W jej skromnym towarzystwie, oprócz innych dewotów, koniecznie powinien był znaleźć się przynajmniej jeden duchowny, a jej lektury powinny były składać się wyłącznie z książek pobożnych, takich jak "O naśladowaniu Chrystusa". Jej ubiór powinien był być przede wszystkim skromny: utrzymany w ciemnych kolorach i pozbawiony zdobień, koniecznie uzupełniony czepkiem i chustą zasłaniającą dekolt. W XVIII wieku nie istniała osobna moda dla dewotek, ich strój komponowany był raczej na zasadzie negacji: jeżeli kobiety światowe pokrywały twarz różem i muszkami, dewotka pozostawała twarz niepomalowaną i niczym nieozdobioną. Kiedy Sylvina, jedna z bohaterek powieści Andrei de Nerciata Félicia ou Mes fredaines z 1775 roku, nieoczekiwanie weszła na drogę dewocji, wiązało się to z następującymi zmianami: 

Nie minął rok, odkąd zostałyśmy same, jak (...) zaczęła prowadzić tryb życia zupełnie inny od tego, jaki miała wcześniej w zwyczaju. Żadnych spektakli, żadnych spacerów, żadnego strojenia się. Przywdziała za to wielkie czepki, gęste fichus i poważne suknie. Coraz bardziej oddalała się od towarzystwa. Prawie nie opuszczałyśmy kościoła: och, jakże się nudziłam! (1) 
Louis Carrogis Carmontelle Portret Anne-Marie de Boccage, 
lata 60. XVIII wieku (źr.).

Chociaż dla Sylviny dewocja stanowiła odpowiedź na faktyczne potrzeby religijne, na kartach XVIII-wiecznej literatury najchętniej ukazywano dewotki fałszywe: kobiety, które wchodziły w tę rolę tylko po to, żeby w sposób przez nikogo niezauważony praktykować libertynizm. Jeżeli jednak dewotka pozostawała szczera, zgodnie z XVIII-wiecznymi standardami literackimi należało dać jej do towarzystwa księdza-hipokrytę (warto przy tym dodać, że wywodzący się z wyższych sfer kapłani także mogli być światowcami i dewotami), który pod pretekstem niesienia pomocy duchowej dążył do uwiedzenia niewinnej i pobożnej kobiety - tak właśnie było w przypadku opisanej wyżej Sylviny. W XVIII-wiecznej literaturze popularna była też postać bigota, który 
pod pretekstem chęci niesienia chrześcijańskiej pomocy, próbował uwieść ubogą i niewinną dziewczynę. Na ile fałszywa dewocja rzeczywiście praktykowana była w XVIII-wiecznej Francji - na to pytanie odpowiedź jest raczej niemożliwa. 


Petite Maitresse i ksiądz kokiet, Galerie des modes,
Bunka Gakuen Library, 169-0001-063

Czy jednak "rezygnacja ze świata" zawsze musiała wiązać się z "dewocją"? Nie ma wątpliwości, że w świadomości ludzi żyjących w XVIII-wiecznej Francji obie te rzeczy były ze sobą na swój sposób połączone. Warto przywołać tutaj dialog z Niedyskretnych klejnotów Denisa Diderota, który odbył się pomiędzy Fanni - kobietą, która przeniosła się z dworu królewskiego do swojej posiadłości, i Amisadarem, hipokrytą, który złożył jej wizytę: 

-Wiedz więc, mój drogi, że postanowiłam się nawrócić. -Pani, nawrócić się? -Tak właśnie. -Ależ proszę spojrzeć na mnie: jest pani bardziej urocza niż kiedykolwiek, nie widzę tu nic, co by zwracało się ku nawróceniu. To żart. -Ależ skąd! Postanowiłam zrezygnować ze świata, nudzi mnie. -To tylko kaprys, przejdzie pani. Niech umrę, jeśli zobaczę panią dewotką. -Będę nią, mówię panu. Mężczyźni nie są już uczciwi. (2)
Łączenie "rezygnacji ze świata" z wstąpieniem na drogę dewocji wynikało przede wszystkim z faktu, że sam "świat" często postrzegany był jako z natury grzeszny. "Zrezygnować ze świata" oznaczało więc w dużej mierze jeśli nie to, co "nawrócić się", to przynajmniej co "przestać prowadzić grzeszny tryb życia". Łączenie tych dwóch kwestii wynikało w dużej mierze właśnie z tego, że "dewocja" była wyborem nie tyle religijnym, co towarzyskim. Trzeba też podkreślić, że świat XVIII-wiecznych wyższych sfer nie był czarno-biały (czy raczej "światowo-dewocyjny"), a "światowiec" i "dewot" stanowili jedynie dwa z wielu ówczesnych modeli osobowych, które w przypadku każdego człowieka nabierały nieco odmiennego kolorytu. 

...
(1) A. de Nerciat, "Félicia ou Mes fredaines", Paris 2010, s. 28. Tłumaczenie moje. 
(2) D. Diderot, "Les bijoux indiscrets", Paris 2010, s. 220-221. Tłumaczenie moje. 

4 komentarze:

  1. Była taka bajka Ignacego Krasickiego o dewotce, która naprawdę była bigotką :)

    Markiza Merteuil z książki "Niebezpieczne związki" uchodziła za osobę pobożną, czyli dewotkę i wykorzystywała swoją opinię dewotki by manipulować innymi, a naprawdę była libertynką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też od razu pomyślałam o "Niebezpiecznych związkach", tym bardziej, że poza przykładem dewotki fałszywej jest tam jeszcze prezydentowa de Tourvel. Swoją drogą wydaje mi się, że z naszej perspektywy łatwo nam jest oceniać tych ludzi, ale przecież samo ówczesne społeczeństwo było tak skonstruowane, że trudno się dziwić, że dla niektórych kobiet fałszywa cnotliwość rzeczywiście mogła wydać się słusznym i najbezpieczniejszym wyborem.

      Usuń
  2. Najcelniej charakteryzował dewotkę Ignacy Krasicki, czyniąc ją tytułową bohaterką bajki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w pełni, ta bajka jest niezwykle ponadczasowa.

      Usuń

Copyright © Modna historia , Blogger