9/15/2019

9/15/2019

Czy można umrzeć od libertynizmu?

Tytuł dzisiejszego wpisu może wydać się nieco prowokacyjny, ale dla osób znających zagadnienia poruszane w literaturze libertyńskiej XVIII wieku bez wątpienia będzie on całkowicie uzasadniony. W sposób najbardziej ogólny libertynizm podzielić można na dwa nurty: jasny i ciemny (1). Jasny to ten, który najściślej związany jest z kulturą rokoka: kochankowie, złączeni chwilowym kaprysem, opuszczają się nazajutrz zadowoleni z siebie nawzajem, nie żałując, ale i nie licząc na kontynuację. Libertynizm ciemny natomiast to ten, który łączy się z wyrachowaniem i okrucieństwem, w którym kochankowie nie są sobie równi, lecz wchodzą w role oprawcy i ofiary. Przyjemność rodzi tu przemoc, a miłość nierozerwalnie związana jest ze śmiercią. W rzeczywistości jednak libertynizm był o wiele bardziej zniuansowany: bez względu na to, czy odgrywał się on w przestrzeni rzeczywistej czy wyłącznie na kartach powieści, przybierał różne oblicza i oferował różne zakończenia. Praktykowanie libertynizmu wcale nie musiało bowiem zakończyć się dobrze, a doświadczenie, wbrew pozorom, niekiedy doprowadzało tylko do pogłębienia jego konsekwencji. 


Źr

O tym, że nie warto być libertynem i że każdy libertyn prędzej czy później skończy źle, w XVIII wieku najlepiej było przekonać się za sprawą lektury powieści moralizatorskich, których wachlarz, zwłaszcza w 2. połowie stulecia, był naprawdę szeroki. Jednocześnie moraliści bardzo starali się, by ukazać cnotliwe życie w jak najbardziej korzystnym świetle, co zazwyczaj osiągnięte miało być poprzez finalne ukaranie (a przy okazji, niekiedy, nawrócenie) podłego libertyna i wynagrodzenie cnotliwej dziewczyny. Dość wspomnieć twórczość Rétifa de la Bretonne'a, który jednak tak bardzo angażował się w opisywanie libertyńskich bezeceństw i niedoli cnotliwych panien, że jego powieści same zaczęły być postrzegane w kategorii pornografii. To jednak, że tekstach moralizatorskich libertynizm musiał skończyć się źle, jest kwestią całkowicie oczywistą i uzasadnioną. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że nawet w powieściach libertyńskich historie opisywanych bohaterów bardzo często wcale nie kończyły się lepiej. 


Źr

Bez wątpienia najbardziej znanym przykładem powieści, w której niemal wszystkich czeka tak samo ponury koniec, są "Niebezpieczne związki" Choderlosa de Laclosa z 1782 roku. Co więcej, czekał on zarówno libertynów, jak i ich ofiary: porzucona przez wicehrabiego de Valmont, cnotliwa prezydentowa de Tourvel umarła z rozpaczy,
wicehrabia de Valmont przypłacił libertynizm śmiercią z rąk zrozpaczonego kochanka młodziutkiej Cecylii de Volanges, która z kolei umieszczona została w klasztorze. Finalnie los zemścił się także na madame de Merteuil, która najpierw została ośmieszona i odrzucona przez światowe towarzystwo, następnie zachorowała na ospę (petite vérole), w wyniku której utraciła nie tylko urodę, ale i jedno oko, by na koniec utracić cały majątek. Motyw ospy jest tutaj niezwykle znaczący, to właśnie bowiem z tej choroby, od strachu przed którą nikt w XVIII wieku nie mógł czuć się wolny, literatura uczyniła wyraźną groźbę unoszącą się nad libertynami. Jeśli bowiem ospa nie kończyła się śmiercią, bardzo często powodowała utratę urody, a więc jeden z najważniejszych atrybutów uwodziciela. Ciekawym odwróceniem motywu ospy jako kary spadającej na libertyna jest powieść Félicia ou Mes Fredaines Antoine'a de Nerciata z 1775 roku, w której na ospę zapada Sylvina - kobieta, która nawróciła się z libertynizmu na dewocję i zamieszkała w klasztorze. Po tym, jak w wyniku choroby utraciła znaczną część swojej urody, zdecydowała się jednak powrócić na drogę libertynizmu - tak, jak gdyby choroba miała stanowić karę za nawrócenie. 


Źr

W innych powieściach libertynizm ukazany był jednak jako rodzaj sztuki i niełatwej umiejętności. Można było być libertynem, pod tym jednak warunkiem, że było się w stanie libertynizmem właściwie posługiwać. Za doskonały przykład może tutaj posłużyć "Edukacja Laury" hrabiego de Mirabeau z 1786 roku, w której ukazane zostały dwa rodzaje libertynizmu: jeden, w którym człowiek całkowicie zatraca się w nigdy nienasyconej pogoni za przyjemnością i drugi, w którym człowiek ujarzmia naturę za pomocą rozsądku i umiarkowania. Ten drugi, wyższy poziom, nie był jednak wrodzony - przyswoić można go było jedynie na drodze edukacji. Tej właśnie, której poddana została Laura, główna bohaterka i jednocześnie narratorka powieści. Do elementów tej edukacji należało m.in. zadbanie, by młoda dziewczyna nie rozpoczęła życia seksualnego przed osiągnięciem pełnej dojrzałości płciowej i żeby potrafiła skutecznie zabezpieczyć się przed ciążą (czemu w XVIII wieku miały służyć specjalne gąbeczki - éponges). Przede wszystkim jednak Laura nauczona została umiarkowania i umiejętności dozowania rozkoszy. Tych umiejętności pozbawiona była druga para bohaterów, rodzeństwo Rose i Vernol - nie posiadając dobrego nauczyciela, Rose i Vernol całkowicie poddali się pragnieniom wywoływanym przez nieujarzmioną naturę i zatracili w nieumiarkowanym libertynizmie, który dość szybko przedawkowali. 


Źr

W jednej ze scen Laura spotkała Rose i Vernola tuż po tym, jak spędzili oni noc na intensywnej orgii. Wygląd Rose doskonale zdradzał owo przedawkowanie:

Spotkałam ją nazajutrz. Sprawiała wrażenie umierającej, jej oczy były ospałe i pełne wyczerpania (...). Postanowiłam nie angażować się jednak w dawanie im jakichkolwiek rad. Zbyt dobrze wiedziałam, że byłyby one bezużyteczne. Nie mogłam ich jednak za to winić (2) 
Młodzi bohaterowie zmierzali prostą drogą ku upadkowi, ale w żaden sposób nie byli w stanie zrezygnować z wyczerpującego libertynizmu. Także i Laura zdawała sobie sprawę z tego, że wyciągnięcie z owego wciągającego wiru kogoś, kto już raz się w nim znalazł, było nieprawdopodobieństwem. 
Rose, całkowicie poddawszy się szalonej pasji, którą uczyniła jedynym bożkiem swego szczęścia, w końcu ugięła się pod jej ciężarem (...). Niedługo trzeba było czekać, aż dotknęło ją całkowite wyczerpanie, za którym przyszły okrutne wapory. Wszystko to odbiło się na jej wyglądzie, tak, że wkrótce zaczęła przypominać jedynie cień dawnej siebie. Znikła jej radość, a postępujący brak sił, spowodowany przez powolną gorączkę, zaprowadził ją w końcu do grobu (3) 
Podobny koniec czekał także jej brata:
Vernola, którego sama rzuciła [Rose] w wir podobnych ekscesów, chwyciła zgniła gorączka, od której z trudem się uwolnił. Niedługi czas po wyzdrowieniu zapadł jednak na ospę, która dokonała w nim spustoszenia i doprowadziła do jego całkowitej defiguracji. Niedużo czasu upłynęło, aż całkowicie opadł z sił (4) 
Źr

Chociaż oba przytoczone wyżej opisy są nadzwyczaj ponure, w rzeczywistości wymowa powieści Mirabeau, przynajmniej na tle innych należących do tego samego gatunku, była stosunkowo optymistyczna. W świecie "Edukacji Laury", przy odrobinie wprawy i umiejętności, można było być libertynem i jednocześnie cieszyć się całkiem dobrym zdrowiem psychicznym i fizycznym. Markiz de Sade z pewnością uznałby tę wizję za kłamliwą utopię. To właśnie on zresztą  najczęściej uznawany jest współcześnie za symbol XVIII-wiecznego libertynizmu, a przynajmniej libertynizmu "ciemnego". Jednocześnie jest on bez wątpienia nie tylko najbardziej ponury, ale i radykalny. Eros nie tyle spotyka się w jego twórczości z Tanatosem, co zostaje przez niego całkowicie pochłonięty. Libertyńska edukacja, która u Mirabeau pozwalała czerpać z libertynizmu i pozostać bez szwanku, u Sade'a najczęściej kończyła się śmiercią. Jednocześnie libertynizm zawsze pozostawał w jego utworach znaczące ślady na ciele bohaterów, czyniąc je zdeformowanymi i budzącymi obrzydzenie: 

Prezydent de Curval był nestorem towarzystwa. Miał około sześćdziesięciu lat i był bardzo zniszczony przez rozpustę, niemal sama skóra i kości. Był wysoki, suchy, szczupły, o zapadłych i przygasłych oczach, ustach sinych i niezdrowych, wystającym podbródku i długim nosie. Owłosiony jak satyr, plecy płaskie, pośladki sflaczałe i obwisłe, przypominające raczej dwie ścierki wiszące na wysokości ud (5) 
W świecie wykreowanym przez markiza de Sade rozpusta niszczyła człowieka zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie. Libertyn był nigdy nienasycony, zmuszony do nieustannego wynajdywania nowych, coraz bardziej okrutnych podniet. Jednocześnie człowiek był tam niemalże pozbawiony wyboru: mógł być co prawda oprawcą lub ofiarą, ale w gruncie rzeczy oprawcę i ofiarę czekał dokładnie ten sam, okrutny los. 


Źr

Z każdą kolejną dekadą XVIII wieku literatura libertyńska stawała się coraz bardziej ponura, a to, co w wydanej w 1742 roku Sofie Crébillona wywoływało śmiech, pod koniec stulecia zaczęło budzić grozę. Zupełnie tak, jak gdyby ludzie coraz lepiej zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, jakie są prawdziwe konsekwencje kultury libertynizmu. 


...
(1) W ten sposób literaturę libertyńską ukazywał m.in. Jerzy Łojek w książce "Wiek markiza de Sade: szkice z historii obyczajów i literatury we Francji XVIII wieku", Lublin 1982. 
(2) Mirabeau, L'Education de Laure, Paris 2010, s. 117, tłumaczenie moje. 
(3) Tamże, s. 118. 
(4) Tamże. 
(5) J.A.F. de Sade, Sto dwadzieścia dni Sodomy, tłum. Bogdan Banasiak, Krzysztof Matuszewski, Warszawa 1996, s. 119. 
Wszystkie ilustracje pochodzą ze zbioru [Illustrations de Le Paysan perverti ou les dangers de la ville] / Binet, dess. ; Berthet, Le Roy, grav. ; Nicolas-Edmé Rétif de la Bretonne, aut. du texte, Paris 1776, source Gallica/Bibliothèque nationale de France.

5 komentarzy:

  1. Libertynizm został również przedstawiony w książce "Clarissa" Samuela Richardsona. Libertynem z tej powieści jest Robert Lovelace.
    Gdzieś przeczytałam w internecie, że Lovelace czyta się "love less", czyli "bez miłości".
    Cnotliwą bohaterką jest Clarissa, ale jej cnota nie zostaje wynagrodzona.
    Lovelace z czasem żałuje swych błędów, ale do końca nie zmienia się, jakby był libertynem dla samej zasady bycia libertynem.

    W opracowaniu powieści było napisane, że panowało przekonanie, że dobra małżonka może nawrócić libertyna, a w "Clarissie" jest ukazane, że ten pogląd jest fałszywy i nawet szkodliwy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przede wszystkim podziwiam Cię, że czytałaś "Clarissę"! Już od dawna stoi u mnie na półce, nawet zaczęłam czytać, ale jej objętość skutecznie mnie zniechęca. A jak Tobie się ją czytało?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się dobrze czytało; w tej książce chyba bardziej chodzi o psychologię postaci niż akcję; główną tematyką książki jest zazdrość rodzeństwa i jej skutki.
    Z powieści można się dużo dowiedzieć o życiu codziennym w osiemnastowiecznej Anglii.
    Gruba książka, ale jednak polecam :)
    Początek powieści również dla mnie nie był zbyt ciekawy, ale kiedy już wiadomo było o co chodzi, to fabuła mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonały post, bardzo lubię tą tematykę. Niezwykle ciekawie przytoczona literatura. Pochłonęłam ten post jednym ciągiem. Szacuneczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to dla mnie naprawdę duży komplement. Na pewno w przyszłości pojawi się tu więcej postów o podobnej tematyce :)

      Usuń

Copyright © Modna historia , Blogger