12/17/2019

12/17/2019

"Fabricating Women" - po drugiej stronie świata ubiorów doby ancien régime'u


Jakie skojarzenie może wywołać połączenie terminów "ubiory" i "XVIII wiek"? Biorąc pod uwagę sposób, w jaki ukazuje się i mówi o modzie tego stulecia, przed oczami wielu osób (nawet niechcący) stanąć mogą kapryśne arystokratki o pokrytych różem policzkach, ubrane w bogato zdobione, taftowe suknie, noszące mieniącą się blaskiem drogocennych klejnotów biżuterię, o misternie ułożonych, ozdobionych piórami fryzurach. W istocie, kiedy czytamy różnego rodzaju książki czy przeglądamy obrazy i ryciny, świat XVIII-wiecznej mody może zacząć jawić nam się jak cudowna baśń, w której, po wypowiedzeniu odpowiedniego zaklęcia, naszym oczom ukazuje się świat pełen broszowanych w egzotyczne wzory jedwabi, sukni o niezwykle misternych zdobieniach i wspaniale haftowanych kamizelek. Baśń, w której dobra wróżka Rose Bertin za pomocą nonszalanckiego ruchu różdżki wyczarowuje królowej Marii Antoninie coraz to bardziej fantazyjne kreacje.



Chociaż absurdalna, wizja ta nie jest wcale trudna do wykreowania w momencie, kiedy w większości opracowań poświęconych XVII i XVIII-wiecznym ubiorom informacje ograniczają się do omówienia już gotowych produktów z najwyższej półki i sposobu, w jaki były one następnie użytkowane. Cała nasza uwaga kierowana jest na użytkowników dóbr, podczas gdy to, kto, w jaki sposób oraz w jakich warunkach owe dobra wytworzył, pozostaje właściwie przemilczane. Fakt, że jak mantra na kartach takich publikacji powtarzane jest wyłącznie nazwisko Rose Bertin, tylko dodatkowo zakrzywia rzeczywistość: można by sobie wyobrazić, że każda ówczesna marchande de modes posiadała własny butik w najbardziej ekskluzywnej dzielnicy Paryża i rzeszę zamożnych klientek, których suknie niemalże od niechcenia zdobiła wstążkami. 


Recueil de modes, t. 3, "Krawcowa", Source Gallica/BnF (źr.)

Samodzielne gromadzenie informacji na temat sposobu funkcjonowania sektora odzieżowego w czasach ancien régime'u może wydać się jednak żmudne i mało fascynujące. Na szczęście dla wszystkich poszukujących szczegółowej wiedzy, w 2001 roku na rynku wydawniczym pojawiła się książka Fabricating Women. The Seamstresses of Old Regime France, 1675-1791, monumentalne dzieło autorstwa Clare Haru Crowston, profesor historii na Uniwersytecie Illinois w Urbanie i Champaign. Tekst tej książki liczy ponad 400 stron, a przypisy zajmują dodatkowe sto. Czcionka jest niewielka, ilustracji kilkanaście, a ilość zawartej na kartach tej książki wiedzy - niepoliczalna. Trudno jest wyobrazić sobie ilość pracy, jaką autorka musiała włożyć w zgromadzenie wszystkich zawartych w niej informacji i następnie w przekształcenie ich w przejrzyście ustrukturyzowane opracowanie. Bez wątpienia wielką zaletą tej książki jest fakt, że napisana została przez historyka: nie znajdziemy w niej żadnych "frywolnych" interpretacji, cała narracja opiera się na faktach, liczbach i innych niezwykle szczegółowych danych. 


Recueil de modes, t. 3, "Fryzjerka", Source Gallica/BnF (źr.)

Fabricating Women to, z jednej strony, opowieść o ambitnych kobietach z ludu, które dzięki własnej przedsiębiorczości i ciężkiej pracy zyskiwały pełną finansową niezależność i prowadziły świetnie prosperujące pracownie, w których zatrudniały po kilkanaście osób. Z drugiej strony jest to jednak również opowieść o tych kobietach, dla których szycie bardzo często stanowiło jedyny ratunek przed popadnięciem w nędzę. Ubiór daleki jest tu od sfery luksusu i frywolności, zdecydowanie bliżej jest mu do zgarbionych pleców i pokłutych igłą palców. Tym samym mamy tu też do czynienia z innym obrazem XVIII-wiecznego świata niż ten, do którego najczęściej jesteśmy przyzwyczajeni: zamiast delikatnych pasteli królują tu różnorodne odcienie szarości. Podczas lektury Fabricating Women niejednokrotnie przychodzili mi na myśl Nędznicy Wiktora Hugo: dość wspomnieć rozdział poświęcony tym ubogim dziewczętom, dla których krawiectwo nierzadko stanowiło jedyną alternatywę dla prostytucji. 

Jeśli chodzi o zagadnienia poruszane w książce, warto wymienić następujące: 

-jak wyglądała droga od praktykantki do mistrzyni
-jak wyglądał egzamin na mistrzynię (maîtresse)
-jak wyglądały i funkcjonowały różnego typu pracownie krawieckie 
-jakimi technikami i za pomocą jakich narzędzi tworzono poszczególne typy ubiorów
-jak wyglądały zarobki kobiet pracujących w sektorze odzieżowym 
-w jaki sposób krawcowe zdobywały nowe klientki 
-dlaczego większość zamożnych klientek zamawiała nowe ubiory na kredyt i w jaki sposób mogło to być opłacalne dla samych krawcowych 
-jakie alternatywy w stosunku do ubiorów szytych na miarę posiadali ludzie niezamożni 
-jakie prawa posiadały kobiety w obrębie poszczególnych cechów i w jaki sposób o nie walczyły.

Recueil de modes, t. 3, "Krawiec i krawcowa", Source Gallica/BnF (źr.)


Bardzo dużą zaletą Fabricating Women jest to, jak dużo miejsca Crowston poświęca francuskiej terminologii. Za każdym razem, kiedy przywołuje jakiś termin, zamieszcza także jego francuski odpowiednik z epoki. Dzięki temu angielska mantua staje się francuskim manteau, a angielskie stays - francuskim corps. Moim zdaniem jest to zabieg niezwykle ważny, ponieważ pozwala na późniejsze opisywanie francuskiego świata odzieżowego za pomocą oryginalnej terminologii. Dzięki temu też łatwiej zrozumieć jest pewne charakterystyczne dla niego niuanse, które szczególnie widoczne są właśnie na poziomie języka. Dość wspomnieć fakt, że w języku francuskim krawca określano mianem tailleur, krawcową natomiast - couturière. Nie wspominając np. o kobietach zatrudnionych w innych sektorach związanych z odzieżą, z których każda określana była za pomocą innego terminu. I tak np. sprzedawczyni bielizny znana była jako lingère


Antoine Raspal, Pracownia krawcowych w Arles, Musée Réattu (źr.)


Trudno byłoby mi wskazać jakiekolwiek słabe strony Fabricating Women. Warto jednak zaznaczyć, że nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, która umili nam zimowe wieczory. Jest ona po brzegi wypełniona informacjami, tak, że właściwie cały czas podczas czytania należy zachować pełne skupienie. Także jej język (przynajmniej z mojej perspektywy), jest dość trudny i pełen specjalistycznej, odzieżowej i cechowej terminologii. Muszę też przyznać, że książka ta nie należy do najbardziej wciągających i trzymających w napięciu, ale też nie to jest jej głównym celem. Pod wszystkimi innymi względami jest to jednak książka perfekcyjna, która w sposób niemal całkowity zmienia sposób patrzenia nie tylko na same ubiory, ale i na samą modę ancien régime'u.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Modna historia , Blogger