8/21/2016

8/21/2016

Narodziny i upadek mężczyzny wytwornego (cz. 1.) : jak zamienić nieokrzesanego żołnierza w miłośnika błyskotliwej konwersacji

Dziś chciałabym zaprosić Was na zupełnie nowy cykl, w którym wyjątkowo nie będę pisać o kobiecej modzie, lecz o... mężczyznach. A właściwie o zupełnie unikatowym typie mężczyzn, ponieważ o XVII i XVIII-wiecznych "mężczyznach wytwornych", tzw. hommes galants. O ich narodzinach, triumfie i upadku. Większość wpisów poświęconych będzie Francji, ale planuję również dwa poświęcone panom z Anglii i Polski, którzy niekiedy - choć trudno w to uwierzyć - prześcigali Francuzów w wytworności i zniewieścieniu. Jeśli jesteście ciekawi, serdecznie zapraszam do dalszej lektury!

Abraham Bosse Valet de chambre


Gdyby zapytać przypadkowego przechodnia, jaki był ideał Francuza w średniowieczu czy renesansie, bez wątpienia każdy wskazałby walecznego rycerza: odważnego, walecznego, dla którego nie liczą się uroda czy bogactwo słownictwa, lecz czyny na polu walki. Gdyby zaś zapytać, jakie z kolei przymioty cechowały idealnego Francuza w okresie baroku i rokoka, najczęściej podawanymi byłyby z pewnością wytworność, elegancja, delikatność, gracja... XVII i XVIII-wiecznych elegantów chyba nawet dzieci w podstawówce kojarzą przede wszystkim z makijażem, perukami, bajecznie kolorowymi i fantazyjnie zdobionymi strojami  oraz pantoflami na wysokich obcasach. Ale czy zastanawialiście się kiedyś, jak to się stało, że waleczni rycerze zamienili się z czasem w wydelikaconych, zniewieściałych arystokratów, a miejsce pola bitwy zajął królewski dwór, gdzie jedyną skuteczną bronią była umiejętność snucia intryg? 


Abraham Bosse Bal, ok. 1634 (źr.)

Sam proces przekształcania się wojowników w dworzan miał miejsce już pod koniec średniowiecza, kiedy to instytucja dworu królewskiego znacząco urosła w siłę i stała się miejscem prestiżowym - z tego właśnie powodu dwór stał się dla licznych szlachciców przepustką do zrobienia kariery. Tym samym jednak przymioty charakteryzujące rycerza, takie jak odwaga, męstwo czy waleczność, niejako straciły rację bytu. Jednocześnie coraz bliżej szlachty zaczęli znajdować się mieszczanie - rosnący w siłę, coraz częściej zajmujący urzędnicze stanowiska na dworze, co czyniło z nich tzw. noblesse de robe. W zmieniających się świecie szlachta krwi (noblesse de sang) poszukiwała więc nowych sposobów na samookreślenie się i odgraniczenie od niższych stanów. Sposobów tych poszukiwano przede wszystkim w świecie kultury i obyczajów - to właśnie odmienność obyczajów, języka, gestów i  sposobu poruszania się miała od tej pory stać się prawdziwym wyróżnikiem szlachty. Jak w 1562 roku pisał Jean de Peyrat: ideał cnót człowieka dobrze ułożonego nie polega tylko na tym, że sprawnie dosiada on konia i włada kopią, dobrze trzyma się w zbroi i umie posłużyć wszelką bronią (...) ale jest coś więcej jeszcze: jest sztuka układnej mowy, respektującej stan i rangę osób, z którymi się rozmawia, jest sztuka spojrzeń i gestów, aż do najdrobniejszego ruchu i zmrużenia oka" (1)


Abraham Bosse Pięć zmysłów: smak, 1635-1638 (źr.)

A jednak same zmiany w społeczeństwie nie oznaczały od razu wytworzenia się elitarnej szlacheckiej kultury - XVI-wieczna Francja, targana licznymi niepokojami i krwawymi wojnami religijnymi, zdecydowanie nie była dobrym polem do rozwoju wytwornych manier. Na początku XVII wieku, kiedy Francja po rządach Henryka IV i regencji Marii Medycejskiej weszła nareszcie w stan względnego spokoju, między kobietami i mężczyznami stanu szlacheckiego istniała niemal przepaść kulturowa - wielkie damy zdecydowanie nie znalazły w nieokrzesanych wojownikach odpowiednich partnerów do światłej konwersacji i wysublimowanych rozrywek. Zamiast jednak nad tym faktem rozpaczać, postanowiły same wziąć się do dzieła i stworzyć miejsce, które stałoby się prawdziwą szkołą kultury, elegancji i - przede wszystkim - konwersacji: salon. 


Abraham Bosse Pięć zmysłów: słuch, 1635

Pierwszą kobietą, która zdecydowała się stworzyć własną przestrzeń do wytwornej wymiany myśli, była markiza de Rambouillet, jedna z najbardziej światłych dam Paryża. Miało to miejsce na samym początku XVII wieku, ok. 1618 roku. Do jej salonu literackiego, zwanego chambre bleu, wstęp mieli tylko nieliczni, a każdy gość podlegał starannej selekcji. Obowiązywały tam najbardziej wysublimowane obyczaje i konwersacje prowadzone na najwyższym poziomie - była to prawdziwa szkoła dobrych manier i kurtuazji, której centrum stanowiła kobieta - to ona nadawała ton wszystkim spotkaniom, to ją mężczyźni uczyli się wielbić, to dla niej wreszcie pisarze tworzyli swoje utwory. Otwierając swój salon, markiza zapoczątkowała zupełnie nowy rozdział w historii Francji, nazywany kulturą salonową, kiedy całe życie towarzyskie i artystyczne zaczęło obracać się właśnie wokół kobiecych salonów - po raz pierwszy w historii tego kraju to właśnie kobiety znalazły się w centrum życia światowego, to one zaczęły ustalać jego reguły. Od tamtej pory to właśnie tam toczyć się miało życie towarzyskie, tam rodziła się literatura i sztuka, a także - w późniejszym czasie - nowe myśli polityczne. 


Markiza de Rambouillet na portrecie nieznanego autora

Salony stanowiły dla ówczesnych ludzi wysublimowaną ucieczkę od świata, przede wszystkim od samego dworu królewskiego, który nie mógł poszczycić się wówczas szczególnie wysokim poziomem kultury. Celem, który przyświecał ówczesnym damom, było przede wszystkim uczynienie z języka i konwersacji rzeczy elitarnej, dostępnej tylko szlachetnie urodzonym (2). Poza tym spędzano tam czas na różnego rodzaju grach towarzyskich, czytaniu i omawianiu dzieł literackich, tworzeniu poezji czy organizowaniem spektakli teatralnych. Szczególnie istotny jest tutaj jednak aspekt literacki - to właśnie w XVII wieku kobiety stały się niezwykle istotnym odbiorcą literatury, przede wszystkim powieści. Chociaż wpływ kobiet na kulturę i sztukę swój szczyt osiągnął dopiero w XVIII wieku, już wtedy pisarze zaczęli tworzyć swe utwory z myślą o kobietach - z tego też powodu wielu z nich rezygnowało z łaciny i decydowało się pisać o francusku. Wszystkimi rozrywkami toczącymi się w kobiecych salonach rządziły jednak bardzo ścisłe reguły - to właśnie ich znajomość świadczyła o "wyższości" uczestników życia salonowego nad zwykłymi śmiertelnikami, tworzyła z nich prawdziwą elitę towarzyską Francji. 


Abraham Bosse Marie oprowadzająca gości po swoim domu, ok. 1633

Zabiegi kobiet, by "wychować mężczyzn", bardzo szybko zaczęły przynosić pożądane rezultaty - pod wpływem ich towarzystwa stawali się oni coraz bardziej wytworni, szczycili się doskonałymi manierami, prowadzili konwersacje dowcipnie i z polotem. Od tamtej pory udział w kulturze salonowej miał nadawać swego rodzaju ton ich życiu, a kobiety stały się prawdziwymi przewodniczkami po świecie savoir-vivre'u. To one nadawały ton kulturze i obyczajom, co stopniowo zaczęło doprowadzać do asymilowania cech kobiecych przez mężczyzn. I chociaż damy z pewnością były zadowolone ze swych wytwornych towarzyszy, niektórzy myśliciele czuli się tym faktem coraz bardziej zaniepokojeni. Zarówno ich sfeminizowanym charakterem, jak i przesadnym zainteresowaniem modą i dbaniem o urodę. Jak pisał Francois de Grenaille: rozmowa z kobietami cywilizuje mężczyzn, ale ich wydelikaca (3). 


Abraham Bosse Mężczyzna grający na lutni, ok. 1640

Powyższy cytat pochodzi z lat 40-tych XVII wieku, kiedy owo "wydelikacenie" mężczyzn było jedynie zjawiskiem kulturowym. Kiedy jednak na scenę wszedł Ludwik XIV wraz ze swą imponującą wizją rządów absolutnych, przybrało ono wymiar polityczny - i stało się dużo bardziej niebezpieczne, o czym będziecie mogli przeczytać w kolejnym wpisie. 

Pozdrawiam, 
Gabriela 

(1) -  cytat za: Norbert Elias Przemiany obyczajów w cywilizacji Zachodu, s. 310. 
(2) - w rzeczywistości jednak salony nie były dostępne jedynie dla szlachty - w tym właśnie przejawiała się ówczesna władza kobiet, które same decydowały, kto może znaleźć się w ich wytwornym towarzystwie. Szlachetne urodzenie często nie wystarczało, by móc pojąć wszystkie subtelne reguły i prawa rządzące owym elitarnym światem.  
(3) -  cytat za: Benedetta Craveri, Złoty wiek konwersacji, s. 31. 

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat kultury salonowej, serdecznie polecam Wam książkę, na której w większości oparłam dzisiejszy wpis - "Złoty wiek konwersacji" Benedetty Craveri. O samym procesie przemiany wojowników w dworzan, o którym ja z powodu braku miejsca mogłam jedynie wspomnieć, przeczytacie natomiast w książce Norberta Eliasa "Przemiany obyczajów w cywilizacji Zachodu" w rozdziałach "Rzut oka na życie rycerza" i Przemiana wojowników w dworzan" (chociaż całe dzieło jest warte przeczytania).  
Copyright © Modna historia , Blogger